Nie złamało go więzienie. Nie uciszyły go represje. Nie zatrzymał go strach
Wracając z Gietrzwałdu z warsztatów dla Rycerzy Kolumba Stopnia Patriotycznego w Gietrzwałdzie, podjechałem przed bazylikę św. Jakuba w Olsztynie. Wciąż miałem w pamięci słowa ks. prof. Krzysztofa Bielawnego, który w swoim wykładzie „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu” przypomniał nam historię niezwykłych ludzi Warmii - kapłanów, którzy w najtrudniejszych czasach nie bali się świadczyć o wierze i miłości do Ojczyzny. Tu przed bazyliką stoi pomnik ks. infułata Adalberta Wojciecha Zinka.
Patrząc na jego postać, zatrzymałem się w ciszy. To człowiek, którego życie jest świadectwem niezłomnej odwagi. Syn Warmii, który w czasach pruskiej dominacji, niemieckiej okupacji i późniejszych represji komunistycznych pozostał wierny Bogu, Kościołowi i Polsce.

Ks. Adalbert Zink zapisał jedną z najpiękniejszych kart w historii polskiego Kościoła. W 1953 roku, gdy władze komunistyczne zażądały od Episkopatu podpisania deklaracji popierającej aresztowanie kard. Stefana Wyszyńskiego, odmówił. Wiedział, jakie mogą być konsekwencje. Trafił do więzienia na Rakowieckiej, gdzie spędził 16 miesięcy w surowych warunkach, ale nie złamał się. Jego życie to świadectwo, że patriotyzm i wiara są nierozerwalne. Podobnie jak w objawieniach gietrzwałdzkich, gdzie Maryja wzywała do modlitwy, nawrócenia i jedności, tak ks. Zink pokazał, że miłość do Ojczyzny zaczyna się od wierności Bogu i sumieniu.
Gdy stałem przed jego pomnikiem, czułem wdzięczność. Wdzięczność za kapłanów, którzy prowadzili nas przez trudne czasy. Wdzięczność za miejsce, jakim jest Gietrzwałd - duchowe serce Warmii, gdzie rodził się polski patriotyzm. Wdzięczność także za to, że jako Rycerze Kolumba możemy nieść dziedzictwo tych wartości dalej - w naszych wspólnotach, rodzinach i całym społeczeństwie.
Pomnik ks. Zinka przypomina mi jedno: niepodległość zaczyna się w sercu człowieka.
To historia odwagi, którą my, Rycerze Kolumba, jesteśmy wezwani kontynuować.
Ks. Adalbert Wojciech Zink urodził się 23 kwietnia 1902 roku w Bydgoszczy, w rodzinie o korzeniach warmińsko-niemieckich. Jego matka pochodziła z pobliskich Woryt koło Gietrzwałdu, a ojciec był Niemcem. Ta mieszanka kulturowa od najmłodszych lat kształtowała jego tożsamość, łącząc w nim warmińską wierność Maryi z poczuciem odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła i Polski. Święcenia kapłańskie przyjął w 1927 roku i od początku swojej posługi łączył troskę o duchowość wiernych z głębokim zaangażowaniem w życie społeczne Warmii. Był proboszczem, dziekanem, kanonikiem warmińskim, a z czasem został również infułatem oraz wikariuszem generalnym Prymasa Polski.
Zmarł 9 września 1969 roku w Olsztynie. Spoczywa w Gietrzwałdzie — miejscu, które symbolicznie łączy jego życie, wiarę i miłość do Warmii.
Oprac. Jacek Pisz

