Katecheza 56

 
Ks. dr hab. Tomasz Kraj R.M.
Współkapelan Stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce

Drodzy Bracia Rycerze,

Kontynuujemy nasze rozważania związane z 25 punktem Adhortacji „Familiaris consortio”. Mowa jest w nim o roli mężczyzny w rodzinie, dlatego ta część adhortacji jest dla Rycerzy szczególnie ważna, jako że większość spośród Was jest mężami i ojcami. Jest tu przypomnienie tego, co znaczy być mężem i ojcem. Przypomnienie to nabiera szczególnego znaczenia w przeżywanym właśnie okresie Adwentu, który jest czasem refleksji nad naszym postępowaniem w kontekście przygotowania na spotkanie z Bogiem. Wymienione przez Jana Pawła II zadania i postawy mogą więc być przyczynkiem do rachunku sumienia, nad którym warto się pochylić przed Świętami Bożego Narodzenia. Trzeba bowiem pamiętać o dwóch aspektach naszego przygotowania na spotkanie z Bogiem, który przychodzi.
Pierwszy dotyczy faktu, że Adwent jest liturgicznym przygotowaniem na spotkanie z Panem, a wiemy już skądinąd, że liturgia posiada specjalną moc, dzięki której jej uczestnicy biorą udział nie tylko w niej samej, ale także w sposób mistyczny w wydarzeniach z historii zbawienia, do których ta liturgia nawiązuje. Tak więc nasze przeżywanie Adwentu to nie tylko oczekiwanie na Święta, które są pamiątką narodzin Bożego Syna, którą będziemy przeżywać 25 grudnia, ale także uczestnictwem (w sposób mistyczny) w oczekiwaniu na przyjście Jezusa na świat. Nasze sumienie będzie nam podpowiadało, kogo najbardziej przypominamy spośród osób związnych z tym wydarzeniem a o których mówi nam Pismo św.
O drugim aspekcie naszego przygotowania na spotkanie z Bogiem mówi św. Mateusz Ewangelista, gdy przytacza słowa Jezusa: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" oraz jakby uzupełnienie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili" (Mt 25). Pomyślmy sobie teraz, że tymi najmniejszymi są właśnie dzieci: i te, które mają przyjść na świat, i te które już się narodziły; zarówno w mojej własnej rodzinie jak i u kogoś, kogo znam, z kim żyję jako rodzina lub przyjaciel i mam mniejszy lub większy wpływ na ich postawy.
I teraz dopiero, w kontekście tego, co zostało do tej pory powiedziane, spójrzmy na obowiązki męża i ojca, o których mówi św. Jan Paweł II. Są to zarówno obowiązki odnoszące się bezpośrednio do dziecka (z którym, jak widzimy, utożsamia się Pan), jak i obowiązki związane z kreowaniem atmosfery, klimatu, w którym to dziecko żyje i się rozwija. Wymienię je za Janem Pawłem II, my natomiast spróbujmy sie zastanowić, w jakiej mierze jest to opis naszego życia.
Jan Paweł II mówi o ojcu jako tym, który kocha zarówno matkę, jak i dziecko. Miłość jest tym, co cechuje ojca (nie zimne odniesienie i dystans lub postawa zagniewania oraz pretensji i obrażania się). Istnieje obowiązek bycia i zajmowania pewnej pozycji w rodzinie, pozycji ojca, którego nikt nie jest w stanie zastąpić (a więc nie tylko robię, co trzeba, co do mnie należy i znikam, bo mam inne sprawy. Są inne sprawy, ale istnieje także hierachia ważności spraw). Istnieje potrzeba towarzyszenia i pomocy (jednak nie chodzi o obecność przytłaczającą). Chodzi więc o otoczenie opieką oraz o trud wychowania dziecka. Zaczyna się to w momencie poczęcia i potem, gdy dziecko jest jeszcze pod sercem matki, i jest kontynuowane, gdy dziecko wzrasta.
Choć wychowanie związane jest z różnymi działaniami, w dużej mierze uwarunkowanymi osobistymi predyspozycjami dziecka, to nie są to działania aż tak różne, że nie da się wyznaczyć żadnych reguł, które obowiązywałyby wszystkich rodziców i wychowawców. Chodzi więc przede wszystkim o kształtowanie postaw, które służą rodzinie, jej jedności. Wychowanie ma być przygotowaniem dziecka do podjęcia pewnych ról: najpierw w rodzinie, a potem w innych wspólnotach, zwłaszcza w społeczeństwie i w Kościele. Ta perspektywa mówi wiele o tym, jakie wysiłki mają podejmować rodzice i wychowawcy. Trudno bowiem się spodziewać, że dziecko wychowane na rozkarpyszonego egoistę, gdy podrośnie będzie życzliwe i pomocne oraz, że później jego wlasna rodzina będzie się cieszyć z tego typu postaw a społeczeństwo czy Kościół będą zadowoleni z nowego członka zapatrzonego wyłącznie we własne potrzeby. Odpowiedzialność za dziecko to także odpowiedzialność za całe jego dorosłe życie, od którego zależy potem jego wieczność. To dorosłe życie zależy z kolei od wychowania, w którym nikt nie jest tu w stanie ojca zastąpić.
Bedąc tu (w USA) na jednej parafii słyszalem, jak ksiądz proboszcz uspokajał wiernych, że choć wyszedł do ołtarza w szatach koloru fioletowego, to jednak nie mamy do czynienia z postem; nie jesteśmy w Wielkim Poście. Na pewno tak, bo Adwent przeżywa się inaczej. Adwent jest jednak czasem, w którym jest oczekiwanie i refleksja. Ich owocem jest także przemiana życia polegająca na porzuceniu błędów i grzechu lub podjęcie dotychczasowych zadań z nową gorliwością. Niech ten Adwent będzie dla Was, Drodzy Bracia, okazją do refleksji nad Waszym ojcostwem, nad tym jak ono funkcjonuje w Waszych Rodzinach.